Poprzedni temat «» Następny temat
Niesamowita dramaturgia! Hamilton mistrzem!
Autor Wiadomość
waldirama 
Staff Weteran






Wiek: 40
Dołączył: 19 Sty 2008
Posty: 5340

Wysłany: 2008-11-02, 20:31   Niesamowita dramaturgia! Hamilton mistrzem!

Niesamowite rzeczy działy się podczas ostatniego w tym sezonie wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Brazylii na torze Interlagos. Zwycięzcą został Brazylijczyk Felipe Massa z Ferrari. Kiedy mijał on linię mety był mistrzem świata, ale znakomity zryw Lewisa Hamiltona (McLaren), który na dwa zakręty przed metą wyprzedził Niemca Timo Glocka (Toyota) sprawiły, że to Brytyjczyk cieszył się z tytułu mistrza świata. Niesamowite!!! Trzeciego miejsca nie obronił Robert Kubica (BMW Sauber). Polak od początku miał pecha i do mety dojechał na 11. miejscu, ale trzeci był Fin Kimi Raikkonen (Ferrrai) i to on zajął miejsce na podium.

To niesamowite, ale na dosłownie sekundy przed rozpoczęciem okrążenia formującego nad torem Interlagos w Sao Paulo pojawiła się ściana deszczu. Ze względów bezpieczeństwa organizatorzy zdecydowali więc o przełożeniu startu o 10 minut. Zatem jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu zespoły zostały zaproszone do pokerowej rozgrywki. Musiałby bowiem zdecydować, na jakich oponach rozpocząć zawody.

Po starcie na pierwszych czterech miejscach nic się nie zmieniło. Na prowadzeniu znajdował się Felipe Massa przed Jarno Trullim, Kimi Raikkonenem i Lewisem Hamiltonem. Na starcie zabrakło jednak Roberta Kubicy, który udał się do boksu. Polak, walczący o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej MŚ, wyruszył z alei serwisowej.
Fatalnie zakończył się wyścig i kariera dla Szkota Davida Coultharda (Red Bull). W bolid tego kierowcy uderzył Niemiec Nico Rosberg (Williams), a ten z kolei trafił w Japończyka Kazuki Nakajimę (Williams). Na torze pojawił się w tej sytuacji samochód bezpieczeństwa.

Na 9. okrążeniu pierwsi kierowcy zaczęli zjeżdżać do boksów, by zmienić opony przeznaczone do jazdy na suchej nawierzchni. Wśród nich był i także Kubica. W pewnym momencie, kiedy do pit lane zjechali Hamilton i Trulli omal nie doszło do kolizji obu zawodników podczas wyjazdu alei serwisowej. Kiedy wszyscy kierowcy zmienili już opony okazało się dla wielu było to jeszcze zbyt wcześnie. Wielu z nich - w tym także Massa i Hamilton - walczyło non stop z uślizgiem bolidu. Z czołówki najbardziej stracił na tym Trulli, który spadł na 9. pozycję. Na prowadzeniu nadal pozostawał Massa, który wyprzedzał Niemca Sebastiana Vettela (Toro Rosso), Hiszpana Fernando Alonso (Renault), Raikkonena, Włocha Giancarlo Fisichellę (Toyota) i Hamiltona. Taki układ dawał Brazylijczykowi tytuł mistrza świata. Na ostatniej, 18. pozycji, znajdował się niestety Kubica.

Radość w brazylijskim obozie nie trwała jednak zbyt długo, bowiem Brytyjczyk na jednym z zakrętów uporał się z Fisichellą i awansował na 5. miejsce, dające mu tytuł mistrza świata.

Na 28. okrążeniu na swój drugi pit stop zjechał Vettel. Niemiec nie miał zbyt wiele paliwa na pokładzie swojego bolidu i to sprawiło, że musiał oddać druga pozycję. Na tę wskoczył Alonso. Hamilton był w tym momencie czwarty. Trzy okrążenie później zdarzyło się coś, co niezbyt często przytrafiało się Kubicy. Polak został zdublowany przez lidera wyścigu - Massę.

Na 38. okrążeniu po raz drugi podczas tego wyścigu do alei serwisowej zjechał Massa. Pięć "kółek" później" pojawił się tam ostatni zawodnik z czołówki - Raikkonen. Na 28 rund przed końcem wyścigu na prowadzeniu nadal znajdował się Brazylijczyk. Wyprzedzał on Vettela, Alonso, Raikkonena i Hamiltona. Brytyjczyk nadal pozostawał więc w tej chwili na pierwszym miejscu klasyfikacji generalnej MŚ kierowców.

Na 45. okrążeniu na pit stop udał się Niemiec Adrian Sutil (Force India), z wyprzedzeniem którego miał problemy Kubica. Kiedy tylko kierowca ten zwolnił Polakowi drogę, wówczas Kubica zaczął "wykręcać" swoje najlepsze czasy. Ale niestety było za późno, by marzyć o punktowanym miejscu.

Po tym, jak na 52. okrążeniu do boksu zjechał Vettel, Hamilton awansował na 4. miejsce. Niemiec wskoczył na 5. pozycję za Brytyjczyka, a przed Fina Heikkiego Kovalainena (McLaren). Stało się wówczas jasne, że mistrzostwo świata może dać Massie jedynie nagłe załamanie pogody. Na 14 okrążeń przed końcem wyścigu pojawiła się właśnie informacja, że niebawem może spaść... deszcz.

Kiedy kierowcy mieli do przejechania osiem okrążeń nad torem pojawiły się pierwsze krople deszczu. Takiego scenariusza końcówki sezonu nie wymyśliłby chyba nawet sam Alfred Hitchcock. Zespoły zareagowały jednak natychmiast, wzywając swoim zawodników na zmianę opon. Na cztery okrążenia przed końcem wyścigu niemal cała czołówka znajdowała się juz na oponach przejściowych. Niemal, bo do boksu nie zjechał Niemiec Timo Glock (Toyota), natomiast Hamiltona, znajdującego się na 5., "mistrzowskiej" pozycji mocno naciskał Vettel.

Na dwa okrążenia przed zakończeniem rywalizacji Vettel, przy współudziale Kubicy, wyprzedził Hamiltona!!! W tej sytuacji mistrzem świata był Massa. Na dwóch ostatnich zakrętach Brytyjczyk wyprzedził jednak Glocka i dojechał na piątym miejscu, dającym mu tytuł mistrza świata!!!!! Cóż za emocje. Hamilton został najmłodszym mistrzem świata w historii F1!!! W tym momencie deszcz stał się jeszcze bardziej intensywny. Niebo zapłakało nad Sao Paulo i Massą...

W klasyfikacji konstruktorów po raz 16. w historii triumfowało w Ferrari, ale chyba nie było z tego powodu zbytniej radości w szeregach ekipy z Maranello.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

statystyka

                                              Dotacja dla Forum | Dodaj plakat filmowy | Reklama w serwisie | Promuj Filmomaniaka!


























Nowy komediowy projekt gwiazdora "American Pie"

Pattinson: saga nie odwołuje się do religii mormońskiej

Peter Jackson jednak bliżej "Hobbita"

Stallone: Jako aktor nie mam już zbyt wiele czasu